Kamilę Rowińską miałam przyjemność poznać osobiście w lipcu, gdy wygrałam konkurs na wspólną kolację połączoną z sesją coachingową w Warszawie. Byłam wtedy podwójnym zwycięzcą, bo nie tylko poznałam osobiście mojego internetowego mentora, ale także cztery kobiety, które mają jasno określoną misję i głowę pełną marzeń. Jeśli chcesz się im bliżej przyjrzeć, to koniecznie zobacz zdjęcie na moim profilu na Instagramie TUTAJ.

Kamila jest coachem, przedsiębiorcą i od wielu lat propaguje ideę „kobiety niezależnej”.  Obserwuję jej działania od dawna, przeczytałam cztery książki jej autorstwa, pracowałam też z Dziennikiem Coachingowym. W przyszłym roku planuję zakup treningu RBC Master Bussiness Training, ale to jest większe przedsięwzięcie i wymaga dużej samodyscypliny.

Kamila Rowińska jako coach – myślę, że nie jest dla każdego. Jeżeli oczekujesz poklepania po ramieniu i wysłuchania ze spokojem tego, jak ciężkie i niesprawiedliwe jest Twoje życie – to nie licz na to, bo się rozczarujesz. Ta kobieta powie Ci stanowczym głosem:

Przestań uciekać od rzeczy, które są trudne. Stawiaj im czoła!

Przestań oglądać się na innych. Opuść strefę komfortu i zacznij się rozwijać!

Działaj i oczekuj wygranej!

Decydując się na zakup kursu „maksymalna produktywność” nie miałam żadnych wątpliwości, czy będą to bardzo dobrze zainwestowane pieniądze. Wcześniej uczestniczyłam w stacjonarnym szkoleniu Kamili Rowińskiej w Warszawie – „Kobieta Niezależna” i zdążyłam poznać jej możliwości trenerskie.

Podczas tygodniowej premiery kurs  był dostępny w promocyjnej cenie 299 złotych. Aktualna cena to 1114 złotych, natomiast sam kurs jest dostępny w wersji standard TUTAJ.

Z początkowych modułów kursu pamiętam bolesny pstryczek w nos od Kamili:

Jeżeli każdego dnia zawodzisz siebie w małych rzeczach,

to maleje Twoje zaufanie do siebie, a rośnie strach.

Kamila Rowińska

I coś w tym jest, bo niestety najczęściej zawodzimy samych siebie. Obiecujemy sobie wiele, ale rzadko dotrzymujemy danego słowa. Przecież nikt Nas z tego nie rozlicza, prawda?

 

Dla kogo jest ten kurs?

 

Każdemu kto planuje przesłuchanie kursy w przerwie śniadaniowej i liczy na cudowne przeprogramowania podświadomości – odradzam zakup kursu. Tutaj trzeba wykonywać każde jedno ćwiczenie bardzo dokładnie – Kamila tego nie odpuści i wielokrotnie usłyszałam: „nie waż się przechodzić do dalszej części bez wykonania tego ćwiczenia”. Ja wolałam nie ryzykować! 😉 A samych ćwiczeń jest dość sporo!

Platforma jest dopracowała do perfekcji a poruszanie się po kolejnych modułach kursu to sama przyjemność. Można śledzić swój progres i pracować z materiałem na kilka sposobów.

Praca z kursem zajęła mi siedem dni, ale jest to bardzo indywidualna kwestia. Obecnie jestem w trakcie wykonywania zadań w celu otrzymania certyfikatu ukończenia kursu i planuję do niego wrócić po nowym roku (nie otrzymasz certyfikatu za sam zakup kursu). Na szczęście dostęp do platformy jest na cały rok. Osobiście uważam taki okres czasu za wystarczający, aby maksymalnie wykorzystać dostępne materiały.

 

Jak ocieniam kurs „Maksymalna Produktywność”?

 

Wiecie co jest najlepsze w całym kursie? To że uczysz się jak stać się kobietą niezależną, maksymalnie produktywną i spełniona od takiej właśnie osoby. Kamila nie jest jakimś guru, który będzie Cię przekonywał do stania się lepszą wersją siebie. Ona pokazuje, że niezbędny potencjał masz już w sobie – wystarczy porzucić wymówki i zacząć od małych kroków. Dowiesz się jak osiągnąć maksymalną produktywność, ale to nie wszystko. Podczas kursu poruszane są kwestie na pozór nie mające większego związku z tytułem kursu, czyli funkcjonowanie w rodzinie, stawianie granic, dbanie o swoje zdrowie, nauka odpuszczania.

Zaczynałam swoją karierę bez pieniędzy i zaplecza.

Jedyne co miałam, to swoje nieśmiałe marzenie, aby wieść lepsze życie.

Teraz czas na Ciebie!

Kamila Rowińska

Kurs mogłabym zatytułować „maksymalna zmiana”, bo sięgają po niego osoby chcące coś zmienić. Jednym brakuje brakuje czasu, bo nie potrafią się zorganizować. Inni działają na wielu polach, mają dużo projektów i chcą jeszcze lepiej zarządzać swoim czasem.

 

Zmiana w najbliższym otoczeniu:

  • porządek w szafie
  • porządki w dokumentach
  • porządki w książkach

 

Zmiana w Twojej głowie:

  • omówienie ograniczających przekonań
  • jasne określenie klasycznych wymówek

 

Zmiana w Twoich relacjach z innymi ludźmi:

  • podział obowiązków w rodzinie
  • organizacja i delegowanie w pracy
  • stawianie zdrowych granic

 

Zmiana w Twoich „narzędziach”:

  • skuteczne planowanie z papierowym kalendarzem
  • organizacja wyświetlacza i aplikacji na telefonie
  • porządki na pulpicie laptopa
  • praca z aplikacjami ułatwiającymi biznesowe życie – Kalendarz Google, Colendly czy Monday.

 

Kamila daje też jasny komunikat dla wszystkich kobiet, które są „umęczone” życiem. Często nawiązuje do osobistych doświadczeń i przypomina, że stawianie jasnych granic i dbanie o swój komfort to osobista odpowiedzialność każdej z Nas.

Pamiętaj, aby dać sobie prawo do własnych potrzeb

i stawiać je na równi z potrzebami innych ludzi.

Kamila Rowińska

 

Moje osobiste lekcje z kursu

 

Tak jak wspominałam wcześniej – interesuję się rozwojem osobistym przez połowę swojego życia. Hmm…kurcze, to już prawie osiemnaście lat!

Tutaj musiałam na chwilę przerwać i jeszcze raz uzmysłowić sobie, że to już prawie 18 lat. Połowa mojego życia. To oznacza, że za kilka miesięcy skończę 36 lat? Niestety chyba tak, haha (tutaj następuje śmiech przez łzy)! Jak ten czas leci.

Tym bardziej nie ma sensu odkładać „siebie” na później. Przejdźmy jednak do sedna, czyli:

Najważniejsze lekcje z kursu „maksymalna produktywność”.

 

Nie jestem „organizacyjnym świrem” skoro Kamila planuje wszystko z checklistą i zapisuje szczegółowy plan dnia, tygodnia, miesiąca a nawet roku, to wszystko ze mną dobrze. Taki właśnie sposób planowania i realizacji celów stosuję od wielu lat. Mój kalendarz pełny jest punktów A, B, C, D, są kolorowe zakładki, podkreślenia i „dzióbek” przy wykonanym zadaniu. Często słyszałam komentarze, że trochę przesadzam z tą organizacją dnia codziennego, ale to najlepszy sposób na planowanie i kontrolę bieżących spraw.

Jestem „roślinką zasypaną kopcem ziemi” Trudno to wytłumaczyć i przydałaby się demonstracja z czarną ziemią i małą roślinką wykonana podczas kursu przez Kamilę. Jednak w telegraficznym skrócie chodzi o wielozadaniowość i brania na siebie zbyt dużo obowiązków w domu, w pracy, w relacjach z innymi. Sama się zakopałam na własne życzenie. Czas się odkopać, ustalić priorytety i określić zdrowe granice.

Powinnam przestać ściemniać i nazwać swoje wymówki po imieniu. Moją główną wymówką przez wiele lat było „małe dziecko”, które mnie potrzebuje więc ja „nie mogę” i „muszę”. Teraz kiedy mój syn ma pięć lat ta wymówka nie sprawdza się, jednak w mojej głowie funkcjonuje nadal. Czas z tym skończyć i znaleźć balans. Jest wiele kobiet, które są matkami i jednocześnie realizują się na innych polach. Dodatkowo ja mam tylko jedno dziecko, więc pewnie na forum dla mamusiek dostałabym za tą wymówkę niezły opierdziel. 😉

Nie powinnam przestać się rozwijać. Rozwój osobisty będzie aktywną częścią mojego życia do emerytury – skuteczność kursu utwierdziła mnie tylko w tym przekonaniu.

Nie mogę oczekiwać cudownego rozciągnięcia doby, bo brakuje mi czasu. Każda z Nas ma dokładnie tyle samo czasu. To w jaki sposób nim dysponujemy, to kwestia samodyscypliny i osobistych wyborów.

Mogę oczekiwać uczciwego podziału obowiązków w rodzinie. Od dawna czułam, że mój mąż korzysta z każdej okazji do „nic-nie-robienia”, a metoda karteczek ostatecznie to potwierdziła. Gdy w trójkę usiedliśmy do stołu pełnego żółtych karteczek z obowiązkami domowymi okazało się „czarno na białym”, że równouprawnienie to nadal ściema! Mam zamiar z tym powalczyć.

„Nic” wielkiego nie stanie się w ciągu jednego dnia. Zgodnie ze wskazówkami Kamili ustalam „plan maksimum” w perspektywie 10 lat oraz „plan minimum” na momenty, gdy „mi się nie chce”. Tutaj nie ma drogi na skróty, a każdy większy sukces wymaga systematycznej pracy i czasu.

„Coś” można zrobić skutecznie w kilka minut. Przekonałam się o tym podczas ćwiczenia z porządkami w szafach i dokumentach. W ekspresowym tempie zorganizowałam segregatory tematyczne i oddałam trzy worki ubrań do Domu Samotnej Matki. Trwało to naprawdę kilka chwil, a uczucie satysfakcji i wewnętrzny spokój bezcenny. To pokazuje, jak wiele można zyskać dzięki dobrej organizacji swojego najbliższego otoczenia. Zaczynasz od małych rzeczy Ciebie – krok po kroku. To jest właśnie klucz do większych zmian.